...pokazywałam Wam moich pchlich zdobyczy. Pochwalę się :-) Oto bardzo stara gipsowa figurka Marii. Misterna robota, w stonowanych kolorach.
Mała waza w doskonałym stanie, szkoda tylko, że nie ma przykrywki. Jak widać ma teraz nowe zastosowanie.Mini kokilka bądź musztardnica. Wyrób kopenhaski, na dodatek bez obtłuków i odprysków.

Mam małego bzika na punkcie oleodruków, ale to już wiecie. Za każdym razem kupuję je zmyślą o moich klientach, a później nie jeden pozostaje w moim domu. Te żółte róże zdobią moją kuchnię.
Miło jest gdy od czasu do czasu, w prasie wnętrzarskiej odnajduję swoje meble w innych domach. Tym razem padło na fotel chippendale.
Może za drugim podejściem uda mi się wrzucić posta. Wcześniej Blogger zjadł mi zdjęcia.Miłego wieczoru. Pozdrawiam



