czwartek, 29 marca 2012

Choć dzisiejsza pogoda...

...nie sprzyja podziwianiu wiosny, w domu pełna feeria kwiecistych barw. Od dwóch tygodni ciągle kwitnące goździki...
...i inne kolorowe,wiosenne bukiety.
Czy słońce za oknem, czy też pochmurne niebo, Emilka z wielkim uwielbieniem okupuje dziadkowe łoże. Tworzą z dziadkiem całkiem zgrany duet. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi służbowa rozmowa przez telefon...
Ten tydzień zaowocował kilkoma meblami. Udało się ukończyć parę kompletów krzeseł.
I jakoś tak w lekkim pędzie zbliżam się do świąt wielkanocnych.  Mam trochę meblowych i ogrodowych zaległości, ale co tam. Te święta spędzam w  "gościnie", więc mam urlop od garów i innych związanych ze świętowaniem w domu obowiązków.
Emilka teraz śpi i mam nadzieję, że pozwoli mi nadrobić blogowe zaległości.
Miłego dnia moi mili
P.S. No, i masz ! Przechwaliłam się. Dzisiaj Emilka pierwszy raz nam się rozchorowała. Ma wysoką temperaturę bez innych objawów i za namową Pani doktor czekamy do jutra na rozwój sytuacji. Mam nadzieję, że jutro, po chwilowej niedyspozycji wszystko wróci do normy.

piątek, 23 marca 2012

Podążając za porannym słońcem...

...łapię fragmenty oświetlonego domu.


Ptaki niemożebnie świergolą, Emilka śpi, a ja z filiżanką kawy cichutko śledzę wasze wiosenne poczynania na blogach. Wybaczcie mi moją nieobecność , ale w komentowaniu już  nie nadrobię dwutygodniowych zaległości . Cichaczem podziwiam i zachwycam się, jak  witacie wiosnę w waszych progach. Królują pastele. Jasny błękit i blady róż, gdzieniegdzie przemycony turkus. Po szarej zimie tak bardzo chce się krystalicznej przejrzystości. To prawdziwa wiosna.
Będąc ciągle w tyle, chciałam podziękować Hani za cudowną niespodziankę. Ten obrazek to dzieło jej rąk.  Haniu, wielkie dzięki. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą takie przesympatyczne gesty. Jak tylko dorwę odpowiednią ramkę, akwarela znajdzie godne miejsce w moim domu. Dziękuję.
 I na koniec posyłam zdjęcie tego Osobnika, który pochłania 95% mojego czasu.
Pozdrowienia z horrorem w tle:-)

Radosnego weekendu Kochani


środa, 7 marca 2012

Gonię w piętkę...

...i coraz trudniej podołać wszystkim obowiązkom. Jestem codziennie na pełnych obrotach od 5  godziny. Praca, dom, Emilka i cała zwyczajna reszta wypełnia całkowicie mój czas . Z blogowaniem jestem "na bakier".
Ostatnio obiecałam, że będzie kulinarnie. I jest. Sałatka z tuńczykiem. Przepis prosty, szybki w wykonaniu, a sałatka całkiem smaczna. Potrzebne będą:
2 filiżanki sypkiego ryżu (ugotować na sypko), słoiczek majonezu, 2 puszki tuńczyka w oleju w kawałkach, puszka kukurydzy, por, ogórki konserwowe i sporo czosnku. Solimy, pieprzymy i gotowe.

Po zimowym, tłustym obżarciu chodzą za mną takie oto zwykłe smaki. Chociaż rzodkiewka jeszcze bez wyrazu, ale nie mogę się powstrzymać i chrupię ją na potęgę.

I tak mi schodzą godziny, dni z radosną Emilką. W tym tygodniu niestety nie było okazji dokończyć choćby najmniejszego mebelka. Następny tydzień planuję pod znakiem pracy. Na warsztacie będą stoły i krzesła.