czwartek, 11 lutego 2016

Już kwitną...

...pelargonie. Zachowałam kilka roślin z ubiegłego lata. Przechowałam przez zimę w chłodnym pokoju na słonecznym parapecie.
 Pelargonie zachowały soczystą i bujną zieleń, a w dodatku zaczynają otwierać różowe kwiatostany. Efekt przerósł moje oczekiwania. 
Co roku, każdego lata kupuję duże ilości pelargonii, ale zawsze po sezonie je wyrzucałam. W tym roku znowu spróbuję przechować ładniejsze egzemplarze. W lutym jak znalazł tyle letniej zieleni.

Pozdrawiam Was serdecznie i do miłego.

sobota, 23 stycznia 2016

Zielona sobota...



... i kulinarny sobotni poranek. Dzisiaj obiad bez mięsa. Zamiast mielonego, kotlety z ciecierzycy.
Wczoraj namoczona, dzisiaj ugotowana w osolonej wodzie ciecierzyca. Dodałam 2 łyżki ajwaru, może być pieczona papryka, dymka, suszone pomidory, szpinak, czosnek, jajko, 2 łyżki mąki bezglutenowej i obtoczyłam w zmielonym żytnim suchym chlebie.
Do tego smażony jarmuż z  wcześniej uprażonymi pestkami dyni, słonecznika, siemienia lnianego, orzechów włoskich, suszonej żurawiny i świeżego czosnku, polany łyżką płynnego modu.
 I orzeźwiająca biała rzodkiew w kefirze z solą i świeżo zmielonym pieprzem.

Może przepis przyda się na pomysł na sobotni bezmięsny posiłek. 
Smacznego kochani i do miłego !

czwartek, 21 stycznia 2016

Zaczynam świętowanie...

..., a co !
Wszystkim Babciom i Dziadkom wesołego dnia !

środa, 30 grudnia 2015

Z nadchodzącym Nowym Rokiem...


 ...życzę Wam wszystkim zdrowia, szczęścia i wszelakiej pomyślności. Niech wam się spełnią najskrytsze marzenia !
Do siego 2016 roku !

wtorek, 29 grudnia 2015

wtorek, 22 grudnia 2015

Jeszcze trochę zamieszania,...

...jeszcze parę chwil zabiegania, bałaganu na oko nie do ogarnięcia...
Gotowania i pieczenia, nakrywania do stołu...


...By za kilka dni usiąść z bliskimi do obfitego stołu. To nic, że bolą nogi od tej codziennej bieganiny i krzątaniny. Lubię te przedświąteczne zmęczenie. Na pozór ogrom pracy nie do opanowania...A jednak w ten jeden dzień wszystkie trudy są sowicie nagradzane. Jeszcze kolejny raz możemy się spotkać w tym samym składzie co rok temu. Jeszcze raz zobaczyć rozbiegane oczęta wnuczek, przygarbione plecy rodziców i zmęczoną twarz męża, która z każdą minutą  wieczoru wygładza się, nabiera rumianych barw i rozjaśnia uśmiechem. Coraz więcej gwaru, hałasu, uśmiechu i emocji przy rozpakowywaniu prezentów.
A teraz Kochani, zanim wrzucę się w wir gotowania świątecznych potraw, chciałabym złożyć Wam życzenia 
 Spokojnych, zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia !
P.S. Moniko dziękuję za pamięć. I jeszcze raz radosnych świąt moi mili !
 

środa, 16 grudnia 2015

Przedświąteczne migawki...

Z grubsza dom opanowany, prezenty też. Większość zakupów już też mam zrobionych i pozostało tylko gotowanie i pieczenie. Ale tę pracę zacznę od poniedziałku. Teraz mam czas na chwilę spokoju i wyciszenia. Na moje małe przyjemności.
 Choinka skromna, ubrana tylko w pierniki i białe światełka. Prezenty spakowane w torebki. W tym roku nie bawiłam się w pakowanie kolorowych kartoników. Dla moich wnuczek to i tak radości co niemiara. Krążą jak małe "sępy" i wypytują, kiedy je otworzymy i które są dla nich.

Radość i zaciekawienie na ich buźkach jest bezcenne. Patrzę na nie jak w najpiękniejszy obraz. Reakcje są prawdziwie szczere i naturalne.
 No, oczywiście nie może zabraknąć pieczenia pierników. Mam z roku na rok coraz więcej pomocnic. Aż rączki się trzęsły. Mała wojna o wałek, bo był tylko jeden ;-)
 I na koniec najlepsze, smakowanie efektu końcowego !
A jak wam kochani schodzi ostatni tydzień przed świętami ?
Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Mikołajowi się...

...ostro przytyło i nowo zakupione wdzianko niestety mógł zarzucić sobie tylko "na jedno ramię". Wysoka kultura osobista nie pozwala mi wspomnieć dokąd sięgały mu spodnie ;-)
Ubrany w kubraczek "tył do przodu" tak, aby zakryć "winowajcę" nieudanej niespodzianki, dietetyczną porażkę...
Aby wnusie zbyt szybko nie "rozgryzły" tajemnicy św. Mikołaja   musiały niestety nacieszyć się nim tylko na zdjęciu. Prezenty w imieniu św. Mikołaja dziadek dostarczył osobiście.
 A przed nim wielkie wyzwanie i postanowienie noworoczne , aby w przyszłym roku Mikołaj dostarczył paczki wnuczkom osobiście;-)
Pozdrawiam Was gorąco !

poniedziałek, 30 listopada 2015

Pierwsze przygotowania...

...do świąt Bożego Narodzenia. Zaczęliśmy od światełek przed domem. Z iluminacją czekamy na Mikołajki.
Potem próba ognia w hallu. Nie lubię świeżych, niezapalonych knotów.

A na deser smak bardzo wczesnego dzieciństwa, wedlowski waflowy torcik. Minęło prawie 50 lat, a smak ten sam.
 Miłego poniedziałku kochani.

wtorek, 17 listopada 2015

Za oknem Jesień...

...w sklepach Zima, a w mojej letniej kuchni ciągle przymiarki do Lata.
Jakiś czas temu pokazywałam wam migawki z letniej kuchni. Bazę stanowiły nowe meble. Nie byłabym sobą gdybym i  tego pomieszczenia nie ozdobiła starymi meblami i starymi bibelotami. Przybył stary kredens, oczywiście w kolorze dębiny. Lustro umiejscowione w oryginalnej starej okiennej ramie.
 Nie może i tam zabraknąć oleodruków.
Przybyła girlanda co prawda ze sztucznych kwiatów, ale takich z tkaniny. Niezwykle ożywiła białą kuchnię.
No i jeszcze stara drewniana skrzynio-ławka i oczywiście stary wiszący świecznik nad stołem. I już kuchnia nie jest całkowicie biała. Powoli robi się "taka moja".
Pokażę wam także niewielkie poczynania w "bawialni" dziewczynek. Takie "małe nic" w postaci ikeowych naklejek na ścianę zrobiły z tego dużego pokoju całkiem fajny pokój dla moich wnuczek. I już pytały się kiedy będą w nim spały;-)
 Jeszcze tylko włochaty duży dywan i obiecana gigantyczna tablica do pisania kredą.
 Pluszowe misie to kolekcja jeszcze z czasów kiedy moja córka była małą dziewczynką i kilka z aktualnej sterty zabawek moich wnuś.
Pozdrawiam was serdecznie i zaczynam powoli wprowadzać się w przedświąteczny trans. 
Miłego dnia Kochani !

środa, 4 listopada 2015

W Zielonym...

...jak to w Zielonym, musi być zielono. O kilka tonów jaśniejszy odcień od poprzedniego. Nawet o kilkanaście.
Jak to u mnie. Przewidywalnie. Klasycznie. Na przeciwległym biegunie modnego dizajnu. No niestety, nie odnajduję się we wnętrzach bez koloru.  Kuchnia wróciła do jasnego błękitu i znowu poczułam się naprawdę u siebie !
Pozdrawiam wszystkich serdecznie

piątek, 9 października 2015

Pierdu, pierdu...pitu,pitu...

...i takie tam w Zielonym Kuferku.
Po pierwsze piątkowa rozpierducha w domu.
  Od zawsze tak mam, że piątek to dzień wolny od wszelkich porządków domowych. To dzień na cotygodniowe zakupy do lodówki i objazd po "chałupkach". Koniecznie wizyta u wnuczek i rodziców.
To czas na ulubioną "prasówkę".
 Tym razem "Weranda".  Wspaniały numer. W końcu coś dla mnie.  W końcu kolorowe wnętrza. Aż miło się patrzy. Ze zdrową zazdrością podziwiam gust i zasobny portfel. Prawdziwa inspiracja.
Potem mała radocha w jesiennym klimacie.
 Naprawdę malutki jesienny akcent. Miniaturowe dynie. W tym roku wyjątkowo tylko w hallu. 
  Przed domem jeszcze letnie kwiaty w całkiem niezłej kondycji, a w domu za kilka dni pojawi się ekipa remontowa. Będzie malowanie całego piętra. Fajnie zbiera się i kupuje przez całe lata przeróżne pierdółki, ale jakże trudno to wszystko pochować przed remontem, by później znowu je poustawiać na swoim miejscu.
Strach się bać !

 Przed nami ostatni weekend przed demolką !
Do zobaczenia za jakiś czas.
Pozdrawiam i życzę udanego weekendu.

wtorek, 29 września 2015

Pokój zabaw...

...dla naszych wnuczek. Ma 30m2. Od ponad roku stał pusty. Nie mieliśmy na niego pomysłu.
Mąż powiedział, skoro nasze wnusie sporo czasu spędzają u nas w domu to trzeba im stworzyć pokój zabaw. Nie trzeba było długo czekać, aby z zapałem wziął się do roboty.
 Najpierw w ruch poszło stare, oryginalne secesyjne żeliwne łóżko. Odstało w garażu dobre 6 lat. Jest nowy materac, nowa farba i drewniane oparcie na przeróżne poduchy ( trzeba je kupić i uszyć ).

 Potem pod pędzel poszły dwa fotele wiklinowe ( widoczne w tle).
W jeden wieczór powstała niziutka leżanka. Mięciutkie miejsce zabaw dla naszej Helenki.
 I stylowy fotel.
 A wszystko w kolorze bieli i szarości.
Jeszcze polujemy na stylowe szafy i komody, aby pochować niezliczone ilości zabawek w przeróżnych kolorach.
No, oczywiście na ścianie pojawi się wielkich rozmiarów tablica do pisania kredą.
Ale i tak hiciorem minionego weekendu była huśtawka ! 
 Szerokaśne i mięciutkie siedzisko. Takie, aby zmieściły się nasze dwa "orzeszki". Rogi huśtawki wypieszczone na okrągło, aby nie było zbyt dużo guzów na czole.
 "Solówy" jak najbardziej wskazane...

 A gdy wnuczki wrócą do swojego domu szkoda by było, aby taka huśtawka nie była wykorzystana...Babci też się coś od życia należy :-)
 Miłego tygodnia kochani !

sobota, 19 września 2015

Wrześniowe poranki...

Dzisiaj trochę was zamęczę zdjęciami z jesiennych poranków. Nic tak nie koi nerwów jak zapowiedź pięknej Jesieni w porannym ogrodzie. Wsłuchana w ciszę jeszcze śpiącego osiedla chłonę barwy i zapachy budzącego się dnia. Tak zapowiada się niczym niezmącony sobotni poranek.
 Namiastka deszczu i ciepłe promienie słońca od samego rana.
Bez zbędnych słów zapraszam do siebie...




 To już te same jabłka zebrane krótką chwilę później. Pochodzą z drzew posadzonych w dniu narodzin  naszych wnuczek.

I wschodzące promienie słoneczne złapane w obiektyw w moim domu dzisiejszego rana.


Chciałam wam gorąco podziękować za odzew na mój apel o "wtrącenie swoich dwóch groszy" dla ratowania życia Antosi. 
Pewnie dlatego, że jestem babcią dwóch zdrowych wnuczek ta mała dziewczynka zapadła mi głęboko w serce. Nie potrafię pojąć bólu i rozpaczy tamtej rodziny. Patrząc głęboko w wielkie oczy Tośki mam nieodpartą nadzieję, że wszystko się dobrze skończy.
To tutaj można pomóc przejść Tosi najtrudniejszy etap jej życia. 
Trzymam mocno kciuki za szczęśliwy koniec.
Dziękuję i pozdrawiam weekendowo