piątek, 24 sierpnia 2012

Ostatni miesiąc lata...

...przed nami. Czas biegnie nieubłaganie.

Upływający czas widać także po mojej wnusi. Rosną zęby, rosną włosy :-) Dziewczynka pełną parą.
 Za kilka dni kończy roczek.
Pochwalę się też swoimi ostatnimi pracami.

W kuchni mam nową, choć bardzo starą nadstawkę. Pół roku czekała na swój czas. Mocno nadżarta przez czas i kołatki wymagała dużo pracy i cierpliwości. Z prawdziwym witrażem w mosiężnej ramie kryje się kryształowe "serce".
Secesyjna komoda.

Oryginalny komplet nakastlików.

"Hybrydowa" wielka pufa, siedzisko, podnóżek, a nawet stolik do kawy.

Do miłego !

czwartek, 2 sierpnia 2012

W samym środku lata...

...kwitną hortensje. Moje, ulubione. Urok, elegancja i wytrwałość.
Lato to czas laby moich psów. Pierdółka w tym roku zwolniła tempa. Jest powolna, szuka samotności. Mój najukochańszy czworonożny kompan. Wzór idealnego domowego psa. Ma 13lat.
Przeciwieństwo dwuletniej Pućki...Ta nadrabia za wszystkie psy w okolicy. Jej ciągle szkoda czasu na sen i odpoczynek. To prawo młodości .
...Jeszcze nie znalazł się taki, co by za nią nadążył :-)

Za dwa dni urlop.  A dzisiaj jeszcze pokażę Wam ostatnio nabyte skarby. Ponad stuletnia historia...
...i "zegarmistrzowska" robota :-)
"Bezduszne" zegary dzisiaj są wiszącymi witrynami. Stara dębina pokryta "mgłą" transparentnej bieli. "Zatrzymałam" czas...
A to zdjęcie otrzymałam wczoraj na "Dzień dobry" i zastanawiam, czy moja wnusia przypadkiem nie wybiera się na nadchodzący "Woodstock", a ja o niczym nie wiem :-) ??
Uściski

środa, 25 lipca 2012

Nareszcie lato...

...i wszyscy "wypełzli" z domowych zakamarków. Trochę trzeba się wygrzać na słońcu...
...trochę pomoczyć w przyjemnej wodzie...
...no i jeszcze trzeba trochę popracować, żeby nie było...
Do miłego !

piątek, 20 lipca 2012

Cztery burze...

...w jeden dzień. O przelotnych ulewach nie wspomnę. Nie pamiętam tak ciemnego i mokrego letniego dnia. Później na małą chwilę zajrzało do mnie słońce. Jakby chciało sprawdzić jak sobie radzimy z taką ilością wiatru i deszczu. I tylko ten soczysty odcień zieleni w ogrodzie może wynagrodzić taką "pompę" z nieba.
Nie jestem zwolenniczką "tysiąca" zdjęć tego samego obiektu na blogu, ale dzisiaj odmiennie, pokażę wam jak zielony był mój ogródek między jedną burzą, a nadejściem drugiej.






Jak pisałam wcześniej, odnowiłam krzesło do biurka. Dla siebie :-) Mieszałam różne składniki, aby dobrać kolor krzesła do mojego biurka. Niczym czarownica: cztery krople tego, siedem kropli tamtego...I jeszcze ma wyglądać jak stare, bez lakieru, a z małym połyskiem...I ten prastary, niemodny kolor pluszu. Dobrze, że zakamuflowałam mały skrawek. Jakby specjalnie czekał na to krzesło. Stary plusz, miły w dotyku niczym XIX wieczny kilim.
Ponoć mamy lato, to i potrawy muszą być z letnich produktów. Notorycznie komponuję przeróżne sałaty. Chyba nigdy mi się nie znudzą.
A na deser nasza "słodycz"...
Pierwsze kroki w chodziku. I nawet sprawiają radość( widać po "kasownikach"). Oczywiście każdy krok musi być nagradzany gromkimi brawami !!
A gdy wszystkie atrakcje w domu babci się znudzą, w Emilce budzi się bestia...
Jak, ja kocham tego małego, słodkiego potwora :-)

Pogodnego i słonecznego weekendu,  Kochani.

środa, 18 lipca 2012

Gdy pogoda nie sprzyja...

...relaksowi na łonie natury, nawet Emilka strzela focha :-)
Górne zęby walą hurtowo, więc "kwas" z twarzy tryska...
W chwilach znośnych nawet dała się uczesać w "kucyki" Rośnie nam panienka !
A tak naprawdę te lato jest takie niezbyt sympatyczne... Deszcz, codzienne burze i zawieruchy.
Do urlopu jeszcze dwa tygodnie, więc spędzam czas w pracowni. Tym razem perełki do kuchni.
Bardzo stary dębowy pomocnik kuchenny. Z charakterem i z historią wypisaną na blacie.
Kolejny pomocnik w kolorze dawnej, dzisiaj zapomnianej ultramaryny. Jak ja lubię te przedwojenne klimaty !
 No i witryna. Całkowicie w stylu mebli secesyjnych. Piękne fazowane kryształowe szybki.
Dzisiaj to idealny mebel do otwartych kuchni. Dwa w jednym: kredens i szafka kuchenna na domową porcelanę.
A tak naprawdę jestem zmęczona. Marzę o odpoczynku, nie tylko fizycznym. Marzę o spokojnym śnie, "wolnej" myśli, słodkim "nicnierobieniu". Marzę o chwili spędzonej w hamaku z dobrą książką.  Ot tak, przecież pomarzyć zawsze można :-)
Na koniec "marudzenia" coś z letniej kuchni; naleśniki a'la tortilla. Nadzienie wg własnego smaku: szynka, ser brie, sałata, dymka, ogórek małosolny, bazylia, pomidor, czosnek i płatki migdałów.
Taki szybki obiad z cyklu "przegląd lodówki".
 Naleśniki podane z sosem z majonezu, ketchupu, jogurtu naturalnego i czosnku.
A dzisiaj zmykam, robię w końcu mebel dla siebie. Dorwałam ciekawe, oczywiście secesyjne krzesło. Idealnie będzie pasowało do mojego biurka.
Miłego dnia Kochani !

wtorek, 10 lipca 2012

Będzie długo...,

...mam nadzieję, że nie nudno. Zacznę od podziękowań dla Doroty za niesamowitą niespodziankę.
Otrzymałyśmy megapaczkę. Piszę otrzymałyśmy, bo każda z moich dziewczyn dostała przepiękny prezent.

 Paczka pełna niespodzianek. Kubek, kokilka, saszetki do gotowania jajek "w koszulkach", moc słodyczy i śliczne bluzeczki dla Emilki. W jej ulubionych kolorach.

Dorotko, wielkie "Dziękujemy".

Lato w pełni. Ogród kwitnie moją ulubioną gamą barw. Czerwień i róż.
Ogród niezmiennie w rustykalnym stylu.
Niezmiennie stare dodatki, stara porcelana...,
...klasyczne smaki.
 Ogórki małosolne i domowy chleb z prawdziwym masłem. 100% śmietany.
Sezonowa zapiekanka warstwowa z cukinią. Grillowana cukinia, mielona wołowina z pomidorach, młode ziemniaki, ser pleśniowy i śmietana z jajkami. Zapiekam i rodzina w pełni szczęśliwa.
I najedzona.
Niezmiennie stary mebel, tym razem w nowym  tak modnym turkusie.
Pozdrawiam. Do zobaczenia.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Tydzień rozrywkowo...

 ...twórczy. Nowa piaskownica dla Emilki. Pierwszy kontakt z piaskiem.  Nowa faktura, nowy smak...
Piasek był wszędzie:-)
Tydzień twórczy. Lustro wraz z półką. Ciekawa forma.
 Komplet krzeseł. Secesja w wersji shabby.
Wielki, dębowy stół.
 A sobota należała do mojego męża.  Imieninowy grill i harce z Emilką.
 Dała dziadkowi "w kość". Emilka jeszcze nie chodzi, a wszędzie Jej pełno :-)
 Upalny dzień spędzony z rodziną.
 Tak, ten weekend z pewnością należał do mojego męża.

Zmęczony, przepracowany, ale chyba szczęśliwy. Choćby przez jedną chwilę.
 Dzisiaj nowy dzień, nowe wyzwania. Nowe problemy.
Miłego poniedziałku.

wtorek, 26 czerwca 2012

Miałam dzisiaj...

...w planie mycie okien. Niestety na zewnątrz niesamowity wiatr i deszcz.
Na poprawienie humoru spoglądam na zdjęcie Emilki. Ten promienny uśmiech musi dzisiaj zastąpić słońce :-)
No dobra, nie ma co zwalać na kiepską pogodę i trzeba brać się do pracy. Tę olbrzymią ławę zrobiłam parę dni temu. Teraz pora na wielki biały stół.

Do miłego !