...relaksowi na łonie natury, nawet Emilka strzela focha :-)
Górne zęby walą hurtowo, więc "kwas" z twarzy tryska...
W chwilach znośnych nawet dała się uczesać w "kucyki" Rośnie nam panienka !
A tak naprawdę te lato jest takie niezbyt sympatyczne... Deszcz, codzienne burze i zawieruchy.
Do urlopu jeszcze dwa tygodnie, więc spędzam czas w pracowni. Tym razem perełki do kuchni.
Bardzo stary dębowy pomocnik kuchenny. Z charakterem i z historią wypisaną na blacie.
Kolejny pomocnik w kolorze dawnej, dzisiaj zapomnianej ultramaryny. Jak ja lubię te przedwojenne klimaty !
No i witryna. Całkowicie w stylu mebli secesyjnych. Piękne fazowane kryształowe szybki.
Dzisiaj to idealny mebel do otwartych kuchni. Dwa w jednym: kredens i szafka kuchenna na domową porcelanę.
A tak naprawdę jestem zmęczona. Marzę o odpoczynku, nie tylko fizycznym. Marzę o spokojnym śnie, "wolnej" myśli, słodkim "nicnierobieniu". Marzę o chwili spędzonej w hamaku z dobrą książką. Ot tak, przecież pomarzyć zawsze można :-)
Na koniec "marudzenia" coś z letniej kuchni; naleśniki a'la tortilla. Nadzienie wg własnego smaku: szynka, ser brie, sałata, dymka, ogórek małosolny, bazylia, pomidor, czosnek i płatki migdałów.
Taki szybki obiad z cyklu "przegląd lodówki".
Naleśniki podane z sosem z majonezu, ketchupu, jogurtu naturalnego i czosnku.
A dzisiaj zmykam, robię w końcu mebel dla siebie. Dorwałam ciekawe, oczywiście secesyjne krzesło. Idealnie będzie pasowało do mojego biurka.
Miłego dnia Kochani !