czwartek, 15 listopada 2012

Stary fotel...

...do nowego biurka.
Vintage. Lite bukowe drewno z satynową warstwą akacjowego wosku.

A to moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłam zdjęcie Emilki w kuchni w swoim domu.

Żeby nie było, że nie wrzucam swoich zdjęć, po prawej to ja, MariaPar.
 Moja pasja do starej porcelany była od zawsze. Na stole stoi filiżanka, ulubiona Fryderyka. W wersji dla dzieci. Z pluszowym misiem z zieloną aksamitną kokardą.

No masz ! Ja tu sentymentalnie, historycznie...a Ta sobie poszła :-)

Pozdrawiam ciepło.

środa, 7 listopada 2012

Słodkie smaki...

...dla słodkiego Szkraba.  "Szarpańce" z ciasta a'la "oponki". Najbardziej smakują jeszcze ciepłe.
 Rolada z tartymi jabłkami.
 Migdałowe naleśniki i te z jabłkami w środku.
Według Emilki wszystko jest "mniam, mniam"
I dziadek "wsiąkł"  całkowicie.
A jak zostanie troszkę czasu...pracuję.

Vintage...Stara dobra ręczna robota. I ja potraktowałam je z wielkim szacunkiem dla wieku; bez szlifierek i zszywaczy pneumatycznych.
Art deco w stosownych do czasu kolorach.
I tak mija kolejny listopadowy tydzień. Praca, przyjemności, troski i radości. Zwykłe codzienne życie.
Pozdrawiam ciepło, bo za moim oknem ciągle pada deszcz.
Do miłego.

piątek, 26 października 2012

Tak dobrze...

...mnie zna. Zna mój gust. Zna moje pragnienia. Moja córka.
Dostałam w prezencie od Niej secesyjną solniczkę. W świetnym stanie. W idealnej kolorystyce. Idealna do mojej kuchni. Idealna do mojego domu. Tak trudno spotkać tak stary przedmiot, w tak dobrym stanie.

I Maryjka...
...tak perfekcyjna, bo bez nosa. Bo tak stara. Bo tak centralnie trafiona w mój gust.
I nasza Myszka trafiła dla mnie zestaw łyżek kuchennych. Emaliowanych. Myszko, dziękuję, że o mnie pamiętałaś. Są cudowne. W paczce było dołączone swoiste  logo Myszki, wełniana broszka.
A na koniec moja wnusia. Moja radość. Rośnie jak na drożdżach.

Śmiga kaczym chodem na własnych nóżkach :-) Jest coraz bardziej komunikatywna. Nawet daje buzi do telefonu,gdy usłyszy głos babci. Nawet umorusaną powidłami buzią.
Do tej pory cztery psie łapy regularnie brudziły szyby w balkonowych drzwiach. Od niedawna śladów jest sześć :-)
Pozdrawiam weekendowo.
Samych miłych chwil w ten wolny czas.
PS. Pozdrawiam podglądającą rodzinkę:-)

niedziela, 21 października 2012

Jesienna sobota...

...w szerokiej gamie barw.

Nawet nowe meble w jesiennym klimacie. Zapakowane w lniane worki niczym jesienne plony.


Kochani, dziękuję serdecznie za przemiłe telefony, mejle i komentarze po ostatnim poście.
Było mi niezmiernie miło "gościć" was w swoim domu. Dziękuję.
Miłej niedzieli

środa, 10 października 2012

W tym roku...

dostałam niesamowity prezent urodzinowy... Zaproszenie do magazynu "Moje mieszkanie".
Dokładnie w dzień moich urodzin miałam przyjemność gościć  stylistkę Panią Jolę Musiałowicz
 i fotografa Pana Marcina Czechowicza. Profesjonalne obrazy wzbogacone są tekstem Pani Bożeny Kowalewskiej.
To był dzień po brzegi wypełniony intensywną pracą i sporą dawką wrażeń.
Dzisiaj mogę zobaczyć swój dom widziany oczami innych ludzi. 

Dzięki "MM" chciałabym zaprosić was do mojego domu. Będzie mi niezmiernie miło.
.
A ludzi o słabych nerwach ostrzegam przed lekturą, bowiem konfrontacja rzeczywistości z wyobrażeniem o MariiPar może być bolesna w skutkach, he,he.

Miłej lektury !

sobota, 6 października 2012

MMS na ...

..."Dzień Dobry". I nawet zły dzień nabiera jasnych barw.
Zaspana, rozczochrana, ale ten uśmiech jest dla mnie wart 100 tysięcy dolarów !
  To dla Emilki w tym miesiącu upiekłam więcej ciast, niż w całym półroczu :-) A ja tak nie lubię piec wszelkich słodkości. 
Takie było wczoraj;
Oczywiście z jabłkami. Tym razem zwykły cienki drożdżowiec pod kruszonką.

W tym tygodniu odnowiłam tylko dwa krzesła. 
A dzisiaj deszcz za oknem. I jakoś dalej weny brak...

Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 2 października 2012

Jesień rozpieszcza...

...nas słoneczną pogodą. Wysoka temperatura, bezwietrzna aura.  Idealna jesień.
Czas czerwieni,oranżu, brązu i resztek zieleni. Zapach wilgotnego powietrza. Poranna rosa. Miła dla oka mgła.
Jabłka, synonimy jesieni. W kolejnej słodkiej odsłonie. Tradycyjny "salceson".
5 jajek, 1,5szkl. cukru, 1 szkl. oleju, 3 szkl. mąki, 2 łyż. proszku do pieczenia, 1,5kg jabłek, olejek migdałowy, 2 tabl.czekolady gorzkiej do kąpieli wodnej z 1/2 kostki masła, płatki migdałów, wiórki kokosowe do posypania. 200*C w jedną godzinę. I szybko i prosto i smacznie.

Emilka, to amator babcinych  jesiennych wypieków.  Wsuwa tyle, ile zmieści malutki brzuszek, głośno upominając się o kolejny kęs, wołając " mniam, mniam".

Pozdrawiam Was serdecznie z piękną słoneczną jesienią za oknem.
Do miłego !

czwartek, 20 września 2012

Jesiennie...

...i pachnąco ciągle w moim domu. Dzisiaj od wczesnego rana dom osnuł zapach szybkiej szarlotki z bezą na płatkach śniadaniowych. Karmel, cynamon i wanilia... To smaki dzisiejszego dnia.
Szybki przepis. Jak każdy na moim blogu. 2 szkl. płatków kukurydzianych. U mnie 2 szkl. mieszanki płatków, crunchy i musli połączone z 2 łyżkami rozpuszczonego masła. Wykładam na średnią tortownicę wyłożoną folią. Na to warstwa z 1kg antonówek uprażonych na 2 łyżkach wody,  torebce cukru wanilinowego ze szczyptą cynamonu. A na wierzch 3 ubite białka z 4 łyżeczkami cukru. Do pieca na 20min w temp. 200*. Zawsze wychodzi. Zdrowie, smak i aromat. I idealna ciepła atmosfera domowa gotowa !
A moja radość tym większa,że wczoraj otrzymałam prawdziwą niespodziankę od Moniki.
Nie spodziewałam się niczego. A tu ulubiony listonosz "puszcza kulkę". Schodzę na dół, stoi z paczką...Łapy się trzęsą, otwieram, a w środku miseczka-cudo ! Brązowa, a jakże idealna do mojego domu. W angielskim stylu. Taką jak lubię najbardziej.  Spójrzcie sami.
Logistyka rozpracowana w pełnej konspiracji z moją rodzoną córką !! Lubię takie prawdziwe niespodzianki. Z resztą kto ich nie lubi, prawda ?
Moniko, wielkie dzięki. Potrafisz wywołać szczery uśmiech zachwytu na mojej twarzy.  Dziękuję.
Ale to nie jedyne niespodzianki, które mnie w ostatnim czasie spotkały. O tym będzie troszkę później.
A na koniec trochę mojej "wesołej twórczości".
Taboret całkiem rustykalny.

I bardzo stare kuchenne krzesło, oplecione rattanem. Jak na swój wiek w całkiem dobrym stanie.

I na tym kończę krótki wpis. Pozdrawiam ciepło i szczerze dziękuję za miłe komentarze.
Do miłego !


wtorek, 18 września 2012

Dom jabłkami pachnący...

Prawdziwe antonówki ze starej jabłoni. Co za zapach !
A jaki intensywny kolor.
I co za smak !

I na koniec nowy, choć  stary "kącik kuchenny". Mały pomocnik i krzesło w kraciastej spódniczce :-)

Pozdrawiam ciepło !

środa, 12 września 2012

Zielenią i brązem...

...jesień się zaczyna.
Niezaprzeczalnie. Choć słonecznie, choć wysokie temperatury, do jesieni coraz bliżej.
W takim wydaniu niech jesień trwa długie miesiące.
Nieuniknione zielenie i brązy. U mnie nie da się inaczej.
Staruteńka francuska sosjerka. Porcelana z "krakiem". Taką cenię najbardziej, bo ktoś ją intensywnie eksploatował. Nie trzymał "za szybką". Służyła zgodnie z przeznaczeniem.
Mój dom także w pełni przybiera barwy jesieni.
Stare żakardy. A jakże, zielono brązowe.  Mój dom nie może się bez nich obejść. Platery nigdy nie wyczyszczone. I Pierdółka "zawiązana w supeł"  tonie w jasnych brązach.
Nie będzie inaczej,meble do mojej galerii także w klasycznych brązach.
"Moda" daleko, hen poza mną.  Kocham klasykę.
Kochani, dziękuję za miłe słowa i życzę spokojnego dnia !

piątek, 7 września 2012

Chociaż ciepło to...

...pochmurne niebo zwiastuje szybko nadchodzącą jesień. Ostatnie promienie słońca złotym blaskiem oświetlają moją kuchnię.
Na stole porcelanowa cukiernica. Prezent od córki.  Bez pokrywki, a mimo to  idealnie wpisuje się w klimat mojej kuchni.

Właśnie ten brak doskonałości, brak niedokończenia i niedopowiedzenia jest kwintesencją tego co lubię najbardziej. Nad kuchenką zwykła płyta, która tak naprawdę ma służyć jako ochrona przed żarem wypadającym z pieca czy kominka. Na niej patelnia. Niby zwykła, a niezwykła, bo wykonana przez mojego teścia. To na niej jajecznica smakuje najlepiej na świecie. Nie ma drugiej takiej.

Dni ospale mijają na drobnych pracach. Niewiele się działo. Taboret...
Trafił do rąk rodziny o takim samym nazwisku, jak panieńskie nazwisko mojej matki. Kto wie...?

Kuchenna wisząca szafka. Niby otwarta, a pomieści sporo naczyń.

Poranek  pochmurny,cichy i spokojny.
 Życzę Wam udanego weekendu !

niedziela, 2 września 2012

Pierwsza impreza Emilki...

...za nami. Było hucznie i kolorowo.
A Emilka jako gospodyni imprezy spisała się na medal. Tanecznym krokiem weszła w drugi rok życia.
W imieniu Emilki, rodziców i swoim dziękuję serdecznie za przemiłe życzenia urodzinowe.
Niech się spełnią !
Do miłego !

środa, 29 sierpnia 2012

Od pierwszej godziny życia, od pierwszego spojrzenia Emilki...

...zaczął się nowy etap w moim życiu. Zostałam po raz pierwszy babcią. To dzisiaj mija rok od narodzin Emilki. Rok temu od rana wielkie poruszenie, niesamowita adrenalina i czas wyczekiwania.
W południe mam telefon..."Mamuś, przyjedź do mnie...". Jestem w szpitalu, tulę córkę, trzymam za rękę... Radość na twarzy córki z bólem się przeplata. Po południu zmiana wachty z zięciem:-)
Jestem w domu i czekam. Jest mms. Moje dwie dziewczyny w jednym uścisku. Jadę znowu do szpitala. Już mogę zobaczyć na własne oczy, że moje dziecko jest zdrowe i prawdziwie szczęśliwe !
Obok leży śpiący, pachnący Kłębuszek. Takiej radości w oczach mojej córki nie widziałam nigdy.
Widok dla mnie matki, bezcenny.
Przez ten rok mogę policzyć dni, jak palce u obu rąk, gdy nie widziałam wnusi. Zawsze za to był mms na "Dzień dobry".
Dzisiaj ważny dzień w życiu moich dziewczyn. Szczególny dla nich obu.
A to zdjęcie Emilki jeszcze "gorące", bo z wczorajszego dnia. To wielkie szczęście móc być każdego dnia razem.

Sto lat Emilko !