Zacznę od podziekowań za nagrodę. Ofiarowały Mi ją trzy fantastyczne dziewczyny; Ivcia, B. i Kamila. Dziękuję Wam z całego serca za szczególne względy :-)Nie przekazuję go dalej imiennie, gdyż wiele z Was nie lubi wyróżnień i woli komentarze, więc tą szczególną nagrodę przekazuję wszystkim Wam, u których zostawiam Swoje komentarze. A tak naprawdę to już nie pamiętam, które koleżanki, co wolą :-)
Ivciu, Basiu i Kamilko jeszcze raz serdeczne dzięki !Wśród Moich ulubionych blogów jest blog "Mimochodem", pisany przez Tabu. Posty pełne refleksji, życiowych przemyśleń, radości i smutków, wątpliwości i pewników. Pisane lekkim piórem, z nutką dowcipu. To właśnie tam wygrałam "plebiscyt" na najciekawszy skrót "kury domowej", k.u.r.a. I wczoraj otrzymałam...tadam !!! Taką oto przepiękną kartkę z gratulacjami.
Poznajcie moje drugie oblicze. Raczej znacie Mnie z tej pogodnej strony. Tym razem, podzielę się z Wami tym, co wstrząsnęło Mną dogłębnie. Ten film wywarł na Mnie wstrząsające wrażenie. Celowo nie podaję linka ani żadnego innego odnośnika do tego filmu. Chociaż sama oglądałam go wiele razy. Tego lata obejrzałam film dokumentalny pt. "Most samobójców". To film, który wywarł niezatarte wrażenie. Fantastyczny dobór muzyki... Jeżeli można powiedzieć, fantastyczny...w takich okolicznościach.
Oto utwór towarzyszący napisom końcowym tego filmu. Trąca moją najwrażliwszą strunę...
I na koniec Mój N0 1 ! Michael Buble. Dobry na wszelkie smutki i na radości tego świata :-)
Do zabawy w "Moją muzykę..." chciałabym zaprosić Nettikę, Mirę i Bellisimę. Mam nadzieję, że przyjmiecie zaproszenie. :-)
Dwa krzesła w stylu Ludwika XV. Pierwsze, wydanie caffe latte, drugie, moje ulubione wybarwienie vintage.
Tutaj natomiast, niezwykle oryginalny fotel-kątnik. Początek lat 20tych XXw. Zachowałam oryginalne siedzisko ze skóry. Nie może być inaczej, vintage :-)










Kolejna kołyska.Tym razem dla małej dziewczynki. W różowych pastelach, z delikatnymi przetarciami.






























