niedziela, 12 grudnia 2010
Kolejna...
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Przyszedł Mikołaj...
...taki prawdziwy, bo niespodzianie. Zadziałał z zaskoku, pędząc prosto od Iki z "Mojego wędrowania" :-)
Rozweselił, ucieszył i sprawił ogromną radość smakowitą herbatą z migdałami i pudełkiem z zapałkami w stylu retro. Jak tu nie wierzyć w świętego Mikołaja ?
Ikuś, ściskam mocno, do utraty tchu :-) Dziękuję bardzo. Ty wiesz jak sprawić nieopisaną radość.
Choć na dworze śnieg, choć na dworze mróz, jest pięknie. Biało, snieżnie i mroźno. Siedzę w ciepłym domu, klikam sobie, popijając ciepłą smaczną herbatę. Prace wykonane na czas, paczki rozesłane do klientów, chociaż z małymi logistycznymi utrudnieniami.
Jeden dzień odpoczynku i zabieram się za świąteczne porządki. Powoli łapię klimat świąt. Lubię tę porę gonitwy z czasem. Konspiracje w każdym zakamarku domu. Gdzie upchać prezenty, żeby ciekawskie oczy córci nie wypatrzyły niespodzianek. A muszę Wam powiedzieć, że ciągle jak małe dziecko lubi zaglądać we wszystkie domowe kąty. "A co masz mamusiu na obiad, a co dzisiaj kupiłaś, a jaki mebel zrobiłaś, a gdzie masz pochowane prezenty ? I jak nie kochać swojego dziecka, które jest dorosłe i samodzielne, a ciągle jest moim małym dzieckiem ? Pielęgnujmy więc "dziecko w sobie", niezależnie od tego ile mamy lat. Tak wiele uśmiechu dają nam właśnie te małe radości :-)
A to moja ostatnia praca w tym roku, komplet czterech krzeseł. Białe, obite neutralnie jasnym lnem. Robię sobie "wolne" i zaczynam cieszyć się tą szczególną porą roku, by w nowy rok wejść z nowymi siłami i pozytywnym impetem.
czwartek, 2 grudnia 2010
Pada śnieg...
...a jeszcze wczoraj elf wystawiał głowę ze śniegu, pomiędzy liśćmi bluszczu. Dzisiaj to jedna, biała połać. Dynie, choć bardzo artystycznie prezentują się przed domem, to w połączeniu ze śniegiem wyglądają troszkę śmiesznie :-)
Przydomowy lampion dostał przez noc oryginalną śnieżną czapeczkę. A mój mąż pierwszy raz od wielu lat pociągnął do pracy "z buta". Dobrze, że zaopatrzyłam Go, w czapkę "uszatkę", tak modną w tym sezonie he, he.
Wszyscy piszą o przedświątecznych porządkach i pokazują bożonarodzeniowe ozdoby, a u mnie świąteczny akcent pojawił się tylko w czerwieni jabłek :-)
To jest jedyna pora, kiedy smakują mi jabłka. Właśnie te późnojesienne. Są bardzo soczyste i kwaśno-słodkie. Mają śliczną, błyszczącą skórkę. W połączeniu z cyną tworzą "barokowy" nastrój.
Od trzech dni w garażu "kolekcjonuję" paczki z meblami dla moich klientów, bo kurier wystraszył się zimy i odkłada z dnia na dzień odbiór paczek.piątek, 26 listopada 2010
Taki ranek...

Z czym Wam się kojarzy przedmiot na dolnym zdjęciu ? Właśnie tak, to zielony kuferek. Przesympatyczny prezent od Agusi . Aga, niezwykle ciepła i energiczna kobietka. Ciągle coś robi, inspiruje. Jak nie robi cudownych wiązanek, nie organizuje przyjęć...środa, 24 listopada 2010
Z miłości...


Te krzesło jest moje. Zostanie w moim domu. Dostanie nowe obicie. Reszta w nie naruszonym stanie i urzekającym kolorycie pozostanie bez zmian. Świeżość zapachu z nowej warstwy wosku.
Małe, zgrabne krzesełko z kółkami na przednich nogach.Idealny eksponat do sesji zdjęciowej. Pozuje niczym rasowa modelka. Można godzinami patrzeć i zachwycać się.
Za parę dni pokażę krzesło w nowej, aksamitnej szacie. I żeby nie było, że "szewc bez butów chodzi", zostaje ze mną. Siedzisko jest niskie, więc akurat dla mnie :-)
A dzisiaj, w taką deszczowo-śnieżną pogodę życzę wszystkim moim gościom miłego dnia.
czwartek, 18 listopada 2010
Jak ...

...mnie nie ma to nie ma, a jak jestem, to codziennie :-) Dzisiaj będzie krótko.
Parę dni temu na aukcji wypatrzyłam koszyk z posrebrzanej cyny. Dziwiłam się, bo cena sensowna, a nikt nie licytuje. Zdjęcia były takie sobie, ale moje wprawne oko dopatrzyło się potencjalnego piękna przedmiotu. Kupiłam. Wczoraj dotarła paczka. Otwieram i już wiedziałam dlaczego nikt nie chciał kupić koszyka. Całe zło tkwiło w szpetnym i nieproporcjonalnym uchwycie. Postawiłam na komodzie i co spojrzę, to razi w oczy jak ch...ra. Długo nie czekając...piłka do metalu poszła w ruch i mam oto przepiękną żardinierę :-)
Na zdjęciach nie wygląda okazale, ale patera jest słusznych rozmiarów i słusznej masy. 
Bogata i ciekawa ornamentyka dodaje uroku nowemu nabytkowi i nie razi w "śliczne oczęta" :-)
środa, 17 listopada 2010
Postawiono...
Wszędzie pięknie i świątecznie. A ja nawet myślami jestem daleko od świąt. Mam plan wziąć się uczciwie za przygotowania świąteczne dopiero po Mikołajkach. Do tego czasu jeszcze muszę trochę popracować. A skoro już tu jestem to wrzucę przepis na placki ziemniaczane, inaczej.
Nie jestem amatorką placków ziemniaczanych, ale takie ze szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami zajadam w nieludzkich ilościach. Nie obejdzie się bez czosnku no i oczywiście ziemniaków :-) Wyglądają apetycznie i jeszcze bardziej smakują.
U mnie do świąt jeszcze daleko, więc praca wre. Na zdjęciu moje dzieło, stół "kawowy" w solidnych rozmiarach, na giętych nóżkach.I taboret, siedzisko. Lekko postarzone drewno i zgrzebny len. I sporo innych, ale beznadziejne światło za oknem nie pozwala zrobić ciekawych zdjęć.
Ikuś, dzięki za kopa ;-), chociaż fajnie buszowało się po waszych blogach, zostawiając jedynie krótki komentarz.
czwartek, 4 listopada 2010
Dzisiaj...
Cudownej urody fotograwiura, przedstawiająca małą dziewczynkę z lalką w dłoni. Dzisiaj już oprawiona wisi na klatce schodowej. Cała w szarościach lekko muśniętych "sepią".
No i "hurtowa" ilość kolekcjonerskich filiżanek, ze starej francuskiej manufaktury. Znalazłam dla nich miejsce w kolejnej witrynce, w holu. Cieniutka porcelana, delikatna i przeźroczysta jak mgła.sobota, 23 października 2010
Lubię tę porę...
Kolejny zakup to stara akwarela. Namalowana z wielką pieczołowitością i dbałością o szczegóły. Przedstawia dom dziadka autora.I historyczny rower. Nie byle jaki, bo "dziadkowy". Kupiony przez mojego dziadka w latach 60tych :-). Dzisiaj jest ozdobą mojego "Przycupa". Właśnie taki nadgryziony zębem czasu, pordzewiały...
poniedziałek, 18 października 2010
Sekretnik...
Tytułowy sekretnik,to wczorajszy podarunek od męża. Lubię przedmioty z historią. Ktoś ten medalion nosił na piersi. Może jakaś matka, nosiła swoje pociechy na sercu...może zakochana dziewczyna miała wizerunek swojego lubego blisko serca...
U Mnie zdobi piękny, stary dzbanek. Zachowam go na dłużej. Tutaj będzie bezpieczny i z należytym mu szacunkiem przechowywany.Ja też mam swój osobisty sekretnik. To bardzo stara, misterna jubilerska robota. To także prezent od mojego męża, ofiarowany na szczególną Nam okazję. Ja także mam Swoich najbliższych zawsze przy sobie :-)
I na koniec pochwalę się paroma drobiazgami. Pufa, siedzisko dla dwojga. Na "koślawych" nogach (jak u Naszej Pućki)...
...i mały taborecik w takim samym wybarwieniu i obiciu (te nogi też Mi kogoś przypominają :-).
Mam dzisiaj piękny, mroźny a jednocześnie słoneczny poranek. Wszystkim odwiedzającym życzę tak uroczego jesiennego dnia. Pozdrawiam




























