środa, 1 czerwca 2011

Dzień Dziecka...

...niby dzień jak każdy inny do tej pory. A jednak pierwszy w takim składzie. Zawsze miałam jedno dziecko. Dzisiaj już dorosłą córkę.

Od niedawna mam Ich dwoje.

A los jest szczodry i za kilka miesięcy będę miała całą trójkę :-)



"Takich Trzech jak was Dwóch, nie ma ani Jednego " :-)

Wszystkiego najlepszego w Dniu Dziecka, bo będziecie nimi dla mnie zawsze, niezależnie od tego ile macie lat.
Dla wszystkich Dzieci kolorowego i radosnego dzieciństwa !
Pozdrawiam


wtorek, 31 maja 2011

Dziękuję ...

...za podpowiedź w sprawie zmiany przeglądarki. Dzięki Mozilli mogę od niedzieli działać na Waszych blogach. Skojarzyłam, że problemy z wpisami powstały w momencie zainstalowania najnowszej wersji IE. A dzisiaj śmigam sobie szybciutko i sprawnie po ulubionych blogach i wrzucam swoje "parę groszy".
Dzisiaj mamy niesamowity upał. Ponad 30 *. Ten przepiękny rododendron ze zdjęcia jest już tylko wspomnieniem. Szybko przekwitł. Mam wrażenie, że w ogrodzie wszystko już zakwitło i nie wiem, jakie rośliny będą umilały pobyt w ogrodzie przez resztę lata :-)
A to, już na koniec wcześniej wspomniane drewniane ozdoby. Bardzo stara snycerska robota w dębinie. Ręcznie wyczyściłam, wyszlifowałam, zeskrobałam i pomalowałam. Napracowałam się ale jestem z efektu zadowolona.
I tak mija dzień za dniem. Rozpoczęłam sporo nowych prac, a przez ten upał rozleniwiłam się potwornie. Obiecałam przecież uszyć malutką pościel dla Emilki do łóżeczka...

Dziękuję Wam za moc przesympatycznych komentarzy i za podpowiedź w sprawie przeglądarki :-) Mam nadzieję, że będę już spokojnie mogła skreślić kilka słów na Waszych blogach.
Pozdrawiam serdecznie

środa, 25 maja 2011

Fiksum dyrdum...

...Bloggera trwa. Od dwóch dni nie mogę wstawiać Wam komentarzy. Nie mogę wrzucać zdjęć.
Cierpliwie poczekam jeszcze troszkę. Póki co pozdrawiam Was serdecznie.

wtorek, 17 maja 2011

Miłe niespodzianki...

...zawitały pod mój dach. Wielką radość wywołała Tabu z "Mimochodem", przysyłając ulubiony film " Anna Karenina". Na dodatek w wersji, której jeszcze nie oglądałam. Doborowa obsada.
Droga Tabu, po stokroć dzięki ! Ty wiesz jak sprawić nieopisaną radochę :-)
A to już candy wygrane u Moniki w "Zachwycie nad pięknem". Cudowny wintażowy wieszaczek.
Sielskie klimaty, które tak bardzo lubię i ten niebieski mebelek z przecierkami... :-)
Moniko, serdecznie dziękuję :-)
I aura dostarcza niesamowitych niespodzianek. Parę dni temu nad moim domem pojawiła się podwójna tęcza. Gruba, wyraźna, wręcz zachwycająca. Oczu nie mogłam oderwać.
Chociaż pogoda ostatnio nie rozpieszcza, staram się trochę czasu spędzać na świeżym powietrzu.
Ukryta przed deszczem w Przycupie, popijam sobie poranną kawę, żeby nacieszyć oczy jak rozkwita przyroda.

Nawet chwilami "poskromiona" Pućka przechwytuje pojedyńcze słoneczne promienie i wygrzewa swoje koślawe łapki...na ławce :-)
Mały ogródek ogranicza moje roślinne zapędy, więc sadzę kwiaty gdzie się da. Tym razem spora kompozycja wylądowała w dużej, cynowej balii. Ciekawa jestem, czy byliny przetrwają w niej do przyszłego sezonu.
Dzisiaj mało mebli do pokazania. Tydzień pracy spędziłam w pracowni ogarniając wcześniej rozpoczęte klamoty. Najwięcej energii pochłonęła praca nad starymi meblowymi frontami, które misternie przerabiam na wiszące ozdoby. O tym w następnym poście.
A dzisiaj żegnam się, życząc miłego dnia !

poniedziałek, 9 maja 2011

Trochę słońca...

...troszkę gradu i nad ranem przymrozek. Pogoda zmienna jest i basta ! Grad obił płatki pelargonii i begonii posadzonych w donicach. Poranny mrozik powalił wschodzące hortensje :-(
Natomiast od soboty mam przepiękne słońce i wysoką temperaturę powietrza. Mam nadzieję, że kwiaty mimo wszystko dadzą sobie radę.
Posadziłam w koszu sadzonkę dzikiego wina. Znalazłam ją między kwiatami na przydomowej rabacie. Z pewnością jakiś "samosiew".
I cudownie wyglądająca kiść złotokapu. W tym roku zdążył zakwitnąć przed plagą mszycy, która mimo oprysków, zubaża kwitnienie tego pięknego krzewu.
I żeby nie było, ze tylko "bujam" się w zaroślach, pokazuję efekty ostatnich poczynań.
Bliźniacze "Ludwisie" w grafitowych szarościach.
Klasyka. Przepiękne, prawdziwe stare Chippendale. W ulubionej ponadczasowej zieleni.
Ukochana dębina w przeźroczystej okazałości.
I bielutki komplet szafek nocnych, również dębowy.
Gorące słońce, zaglądając przez okno, zaprasza do ogródka na małą kawę. Nie ma co, trzeba z zaproszenia skorzystać. Dzisiaj w moim mieście ma być ponoć najcieplej w całym kraju.
Korzystajcie moi mili z pięknej pogody i spędzajcie jak najwięcej czasu w kontakcie z przyrodą.
Pozdrawiam serdecznie

środa, 4 maja 2011

Domowa majówka...

...pozwoliła nam wypocząć, zregenerować siły i nabrać chęci do dalszej pracy. W sprzyjających okolicznościach przyrody spędziliśmy wesoło każdy dzień majowego weekendu.
Chociaż wietrznie i troszkę chłodno, słońce pozwoliło nam spędzić przyjemne chwile w ogrodzie.
W donicach posadziłam już pelargonie i begonie.

Pałaszując grillowe smakołyki, umilaliśmy sobie czas na grach planszowych. Jak zawsze Chińczyk wiódł prym. Na deser była porcja ulubionych lodów. Tak niewiele trzeba, aby poprawić sobie i swoim bliskim humor. Bez telewizji i bez laptopa. Można śmiać się do łez z pomysłowości graczy w Scrabla, czy wygrać dodatkową porcję lodów grając w "tysiąca" :-)
Na koniec chciałabym bardzo podziękować za wielkanocne życzenia. To miłe, że tyle osób znalazło czas i wpadło tutaj, aby wrzucić parę ciepłych słów. Dziękuję.
A w tej chwili zaczął walić ogromny grad i pewnie wytłucze mi wszystkie kwiaty :-(
Pozdrawiam serdecznie

środa, 20 kwietnia 2011

Już dzisiaj...

...pragnę złożyć Wam życzenia radosnych i szczęśliwych świąt wielkanocnych.
Niech ten czas będzie pretekstem do dzielenia się uśmiechem i wspólną chwilą z najbliższymi.
Wesołego Alleluja moi mili !
Posted by Picasa

piątek, 15 kwietnia 2011

Przedświątecznie...

...się zrobiło. Czasu mało,pracy dużo. Leń śmierdzący dopadł :-) Pewnie ostatni tydzień zmobilizuje mnie do działania, "za pięć dwunasta". Ta piękna serwetka to niespodzianka od Emade 76, mamy sympatycznego Hrabiego. Robota ręczna, dokładna i perfekcyjna. Przy moim braku cierpliwości mogę tylko nisko schylić głowę z szacunkiem i podziękować. Emade 76, wielkie dzięki. Ja mogę tylko szlifierą, dromelką i tępym pilnikiem ...:-) Lubię gotować, lubię dobrze i solidnie zjeść. A, że jestem z gatunku leniwców, znowu polecam coś szybkiego. Może dla innych leniwych czy zapracowanych przyda się przepis na święta. Dla dukanowców również. Ziemniaki oddajcie bliskim :-) Nie brudzę rąk, nie przypala mi się naczynie ani mięso. Postawiłam na drób. Tym razem skrzydełka, może być każda inna partia mięsa drobiowego. Ziemniaki w łupinach, marchew i cebula wymieszana z jedną łyżką oleju czosnkowego, doprawione solą i pieprzem. Wędruje na dno blaszki. Dalej skrzydełka wrzucamy do woreczka foliowego, parę łyżek ostrej musztardy, ketchupu, dżemu jaki macie, soli, pieprzu i dwie łyżki jogurtu bałkańskiego. Bełtamy i do lodówki na jakiś czas.

Wykładamy mięso na warzywa i do piekarnika na ok 2h na 180*. Na finiszu przykrywam folią aluminiową, aby skrzydełka się nie zjarały na węgiel :-)
Soczyste, aromatyczne jednogarnkowe danie wędruje na stół wraz z sałatą. Zajadają wszyscy, aż uszy im się trzęsą:-)
Smacznego !
Pogoda taka sobie więc "dziewczynki" przyklejone nosami do szyby pilnują domostwa :-)

Miło popatrzeć jak Pućka "Adehadowiec", choć na małą chwilę znajdzie czas i przytuli się do Pierdusia.

A to już ostatnie prace wykonane przed świętami.

Komplet secesyjnych krzeseł.
Fotele z puchowymi poduchami oraz komplet krzeseł w vintażowym stylu.
Teraz nastał czas przedświątecznych przygotowań. Czekam, aż dopadnie mnie wenna :-) albo ciśnienie, gdy nie będzie już czasu i będę zmuszona wziąć się do pracy.

Pozdrawiam serdecznie moich sympatycznych gości !

wtorek, 12 kwietnia 2011

Kocham wiosnę, bo...

...jest nieziemsko zielona. W całej okazałości. Lubię taką świeżą zieleń. Kocham wiosnę za wszystkie odcienie różu w moim ogrodzie.
A tak naprawdę najbardziej kocham wiosnę za jej zapach i dźwięk. Kocham za poranny zapach ziemi. Za wilgotne i lekko parne powietrze. Za trele ptaków wijących gniazda na przydomowych drzewach.

Do tej sympatycznej zabawy zaprosiła mnie Ola. Dziękuję Ci bardzo. Aby nie było tak łatwo, do zabawy zapraszam Mirę, Bramasole i Ikę.

Na zakończenie bardzo chciałam podziękować za komentarze z ostatniego postu. Wszystkie życzenia przekazałam młodym rodzicom, a jako dumna babcia osobiście dziękuję pięknie za gratulacje :-)

Miłego dnia moi mili !

środa, 6 kwietnia 2011

Już od wczoraj...

...wiem kogo będę przytulać i rozpieszczać do utraty tchu, czym będę do szewskiej pasji doprowadzać K&K. Moim skrytym marzeniem było, aby mała istotka, która za jakiś czas przyjdzie na świat, będzie małą zadziorną, rezolutną i wesolutką dziewczynką :-) I spełniło się na 100 %. Te malutkie różowe pantofelki sprawiły, że to maleństwo już nie jest kimś abstrakcyjnym, tylko najprawdziwszą z krwi i kości wnuczką.
A to trójwymiarowe, pierwsze zdjęcie zdrowej i już bardzo wytęsknionej kruszynki. Kilkunastocentymetrowy prawdziwy człowiek, wtulony i słodko śpiący pod sercem matki.

Te 30 dkg różowego ciałka to Emilka. To właśnie takie chwile są dla mnie więcej warte niż 100 milionów dolarów :-)

Są rzeczy, którymi chwalę się z wielką dumą i przyjemnością. I teraz właśnie to robię :-)


Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich gości i życzę Wam miłego dnia :-)

Dumna Babcia

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

Weekendowe retrospekcje...

...Pogoda cudownie rozpieściła wszystkich moich domowników. Córka wraz ze swoją Fruźką zwaliła się na weekend do "mamusi" ( no, bo gdzie lepiej ? :-) Trzy pekińczyki pod jednym dachem, w tym dwa jednoroczne...możecie sobie wyobrazić !? Na górnym zdjęciu wulkany energii, Pućka i Fruzia. Pierduś schodził im z oczu :-), chował się w krzakach i zaczajony wypatrywał rowerzystów, aby obszczekać ich z zaskoku :-) Dwa młodsze oszołomy uwalniały energię w przedziwny sposób. Najbardziej spodobał im się płotek, który z uporem maniaka, próbowały pokonać :-) Tutaj Fruzia...
...tu Pućka.
I zmęczona "twarz" Fruzi obwieszczająca radość z pokonania poprzeczki, dumnie wpatrzona w obiektyw, w pozycji horyzontalnej, w wielkiej drewnianej donicy, na ledwie wschodzących " serduszkach" ...
Reszta weekendu zeszła nam pracowicie, w ogrodzie. Walka z mchem, sadzenie bratków, przycinanie krzaków, sprzątanie i takie tam...

Wykroiłam także czas na "meblarskie poczynania".
Stara "secesyjka" z motywem korony.
Postarzony " Ludwiś".
Taborecik do kompletu.
Cudowna nadstawka ze starego kredensu. W naturalnym wybarwieniu, lekko postarzona.

Dziękuję za odwiedziny i "dobre słowo". Trzymajcie się ciepło. Pozdrawiam