...niby dzień jak każdy inny do tej pory. A jednak pierwszy w takim składzie. Zawsze miałam jedno dziecko. Dzisiaj już dorosłą córkę.Od niedawna mam Ich dwoje.
A los jest szczodry i za kilka miesięcy będę miała całą trójkę :-)
...za podpowiedź w sprawie zmiany przeglądarki. Dzięki Mozilli mogę od niedzieli działać na Waszych blogach. Skojarzyłam, że problemy z wpisami powstały w momencie zainstalowania najnowszej wersji IE. A dzisiaj śmigam sobie szybciutko i sprawnie po ulubionych blogach i wrzucam swoje "parę groszy".
...zawitały pod mój dach. Wielką radość wywołała Tabu z "Mimochodem", przysyłając ulubiony film " Anna Karenina". Na dodatek w wersji, której jeszcze nie oglądałam. Doborowa obsada.
I aura dostarcza niesamowitych niespodzianek. Parę dni temu nad moim domem pojawiła się podwójna tęcza. Gruba, wyraźna, wręcz zachwycająca. Oczu nie mogłam oderwać.
Nawet chwilami "poskromiona" Pućka przechwytuje pojedyńcze słoneczne promienie i wygrzewa swoje koślawe łapki...na ławce :-)
Posadziłam w koszu sadzonkę dzikiego wina. Znalazłam ją między kwiatami na przydomowej rabacie. Z pewnością jakiś "samosiew".
I cudownie wyglądająca kiść złotokapu. W tym roku zdążył zakwitnąć przed plagą mszycy, która mimo oprysków, zubaża kwitnienie tego pięknego krzewu.
Ukochana dębina w przeźroczystej okazałości.
...pozwoliła nam wypocząć, zregenerować siły i nabrać chęci do dalszej pracy. W sprzyjających okolicznościach przyrody spędziliśmy wesoło każdy dzień majowego weekendu.
Chociaż wietrznie i troszkę chłodno, słońce pozwoliło nam spędzić przyjemne chwile w ogrodzie.
W donicach posadziłam już pelargonie i begonie.
Pałaszując grillowe smakołyki, umilaliśmy sobie czas na grach planszowych. Jak zawsze Chińczyk wiódł prym. Na deser była porcja ulubionych lodów. Tak niewiele trzeba, aby poprawić sobie i swoim bliskim humor. Bez telewizji i bez laptopa. Można śmiać się do łez z pomysłowości graczy w Scrabla, czy wygrać dodatkową porcję lodów grając w "tysiąca" :-)
Lubię gotować, lubię dobrze i solidnie zjeść. A, że jestem z gatunku leniwców, znowu polecam coś szybkiego. Może dla innych leniwych czy zapracowanych przyda się przepis na święta. Dla dukanowców również. Ziemniaki oddajcie bliskim :-) Nie brudzę rąk, nie przypala mi się naczynie ani mięso. Postawiłam na drób. Tym razem skrzydełka, może być każda inna partia mięsa drobiowego. Ziemniaki w łupinach, marchew i cebula wymieszana z jedną łyżką oleju czosnkowego, doprawione solą i pieprzem. Wędruje na dno blaszki. Dalej skrzydełka wrzucamy do woreczka foliowego, parę łyżek ostrej musztardy, ketchupu, dżemu jaki macie, soli, pieprzu i dwie łyżki jogurtu bałkańskiego. Bełtamy i do lodówki na jakiś czas.
Kocham wiosnę za wszystkie odcienie różu w moim ogrodzie.
A tak naprawdę najbardziej kocham wiosnę za jej zapach i dźwięk. Kocham za poranny zapach ziemi. Za wilgotne i lekko parne powietrze. Za trele ptaków wijących gniazda na przydomowych drzewach.
I spełniło się na 100 %. Te malutkie różowe pantofelki sprawiły, że to maleństwo już nie jest kimś abstrakcyjnym, tylko najprawdziwszą z krwi i kości wnuczką.
A to trójwymiarowe, pierwsze zdjęcie zdrowej i już bardzo wytęsknionej kruszynki. Kilkunastocentymetrowy prawdziwy człowiek, wtulony i słodko śpiący pod sercem matki.
Te 30 dkg różowego ciałka to Emilka. To właśnie takie chwile są dla mnie więcej warte niż 100 milionów dolarów :-)
...Pogoda cudownie rozpieściła wszystkich moich domowników. Córka wraz ze swoją Fruźką zwaliła się na weekend do "mamusi" ( no, bo gdzie lepiej ? :-) Trzy pekińczyki pod jednym dachem, w tym dwa jednoroczne...możecie sobie wyobrazić !? Na górnym zdjęciu wulkany energii, Pućka i Fruzia. Pierduś schodził im z oczu :-), chował się w krzakach i zaczajony wypatrywał rowerzystów, aby obszczekać ich z zaskoku :-) Dwa młodsze oszołomy uwalniały energię w przedziwny sposób. Najbardziej spodobał im się płotek, który z uporem maniaka, próbowały pokonać :-) Tutaj Fruzia...
...tu Pućka.
I zmęczona "twarz" Fruzi obwieszczająca radość z pokonania poprzeczki, dumnie wpatrzona w obiektyw, w pozycji horyzontalnej, w wielkiej drewnianej donicy, na ledwie wschodzących " serduszkach" ...
Reszta weekendu zeszła nam pracowicie, w ogrodzie. Walka z mchem, sadzenie bratków, przycinanie krzaków, sprzątanie i takie tam...