piątek, 1 lutego 2013

To śnieg, to deszcz...

...a ja próbuję w domu stworzyć namiastkę wiosny.  Ostatnio w fioletowym kolorze. Pachnące goździki.
Długo stoją w wazonie i z dnia na dzień są coraz bardziej rozwinięte.
A to moja stara nowa komoda.  Pewnie pamięta XIX wieczny dom. W moim jest od czterech lat. Właśnie tyle czasu spędziła w garażu. I doczekała się. Pełni rolę spiżarki. Pomieściła sporo słoików z zaprawami. I teraz potrzebne zapasy mam zawsze pod ręką.
Zachowałam oryginalny kolor i wiekowe ślady użytkowania. 
Pożegnałam niechcianych "lokatorów" ale wejścia do ich żerowiska pozostawiłam transparentnie zaślepione.

A Wam życzę udanego weekendu. Pozdrawiam serdecznie.

45 komentarzy:

witchqueen pisze...

Moje ulubione, fioletowe:)Komoda piękna, moja też miała ślady imprezy kornikowej, uważam że nadaje to stylu:) wiem ze dziwnie to brzmi ale w mojej komodzie uwielbiam te ślady, nie wiem czemu:d

ila pisze...

Przepiękna ta komoda! Uwielbiam Twój domek:)
Dziś jadę do miasta więc też się uzbroję w goździki:)))
Pozdrawiam ciepło i słonecznego weekendu Ci życzę!

Scraperka pisze...

takie kwiaty są ratunkiem na pogodę za oknem:))) ślicznie wyglądają i ten kolorek... a komoda..ma coś w sobie, dzięki tym kornikom nawet zyskała:))) dobrego dnia i całego weekendu!:)
przy okazji zapraszam na konkurs:)

MojE AtElier pisze...

takie cudo tyle czasu w garażu:]?? oj, oj.kolor goździków śliczny, gdzie takie Pani dostała? pozdrawiam

Joasia pisze...

też lubie goździeki za to, że długo stoją w wazonie, ślicznie pachną i są w tylu kolorach :)

a komoda piekna, aż szkoda że tyle przestała gdzieś w czeluściach garażu :(

jaga pisze...

Piękna komoda.
Piękny kolor gożdzików.

Tynka pisze...

Piękna spiżareczka. Kolejny mebel z historią i duszą.

Mira pisze...

I ja przyłączam się do grona entuzjastek mebli nadgryzionych zębem czasu i korników. Lubię, gdy to wszystko widać, lubię naturalny kolor drewna, czasem rzeczywiście lepiej jest powstrzymać się z malowaniem, czy bieleniem.
Pogoda zmienna jak kobieta, choć mnie ten kierunek zmian bardzo odpowiada. Byle do wiosny!! Miłego weekendu.

Alicja pisze...

Przepiekny kolor gozdzikow a i szklo wrzosowe pieknie skomponowalas,,sliczna ta stara komoda, nie wazne co w niej jest..dla mnie to piekny mebel..kocham takie klimaty...oby do wiosny,,

Myszka pisze...

Piękny mebelek! Goździki stoją też w moim wazonie, bardzo je lubię:)

Iwona pisze...

Ach, mi tez się chce wiosny. Hiacynty mi tak zapachniły, że chciałoby się zobaczyć pszczoły :-)
Komoda wygląda pięknie i dostojnie, i te koronki jak babciny czepek.
Buziaki i słoneczka w weekend!

Palmette pisze...

Gdzie Ty wynajdujesz takie perełki? :) Piękna jest ta komódka i urokliwa wielce - szczególnie, że zostawiłaś ją z oryginalnym "ubraniem". :) Pozdrawiam serdecznie

ewamaison pisze...

cudna komoda !!! ja też tak mam że rzeczy muszą się naczekać ach do nich dojrzeję...a kolor goździków jest prze cu dny !!!!! pozdrawiam z krainy bez śniegu, na szczęście bo codzienny bieg z Tosią w wózku (bo nie mam sanek) do żłobka strasznie mnie fizycznie wykańczał hihihi, ewa

Mazurskie Zacisze pisze...

Piękne goździki, mebelek rewelacyjny z oznakami czasu:) pozdrawiam ciepło

zielnik hani pisze...

Mario jak taką piękność mogłaś trzymać tyle czasu w garażu!!!
Goździki coraz bardziej lubię, kiedyś kojarzyły mi się z końcem roku w szkole. Ach kiedy to było;-)

córka pisze...

w dalszym ciągu widzę ją u siebie :)
idealny kolor, styl i wielkość.
wymarzona.

ika pisze...

kwiatki to dobry pomysł na ten paskudny czas :)
a komoda śliczna!!

Ataboh pisze...

Komoda piękna... dobrze, że zachowałaś jej pierwotny kolor i te ślady. Goździki...

Qra Domowa pisze...

za długowieczności i kolorki i ja kocham goździki....a komoda jest oszałamiająca:)))))

Katherine Wolak pisze...

Komoda cudo, cynamonu nie nawidza wszelkie robactwa wiec mozna posypac i tu i tam
Gozdzikowy fiolet jest piekny
Wspanialego weekendu

Anka Wrocławianka pisze...

Pięknie u Ciebie. Lubię takie klimaty, może kiedyś zagoszczą u też mnie.

Aszka9 pisze...

:):) u mnie też komoda w kuchni robi za "spiżarkę" której nie mam.Pogoda dzisiaj wiosenna ale ...to pewnie nie koniec
Pozdrawiam

Lacrima pisze...

Kocham takie stare mebelki.
Cudownie że nie został pobielony.
Taki śliczny antyk nie powinien być ruszany.
A goździki i u nas się pokazały i dzisiaj kupiłam żółte.
Cieszyłam się jak mała dziewczynka.
W zeszłym roku z odrostów udało mi się wyhodować kilka krzaczków.
Pozdrawiam Lacrima

Atena pisze...

Twoja spizarnia jest urocza :)
Fajny pomysl aby w komodzie trzymac weki. Kolor ma przepiekny, a dziurki po bylych lokatorach dobrze ze zostawilas. Teraz nowe meble mozna kupic ze sztucznymi dzurkami niby po kornikach.
pozdrawiam

Tomaszowa Chata pisze...

Piękny kolor. Wczoraj przyniosłam do domu tulipany w takim kolorze, też cieszą oko. Lubię goździki. Na szczęście przeżywają swój renesans a grupa ich fanów wciąż się powiększa.
Starej nowej komody ... zazdroszczę:))

Pozdrawiam
Tomaszowa

lambi pisze...

Oj, się czepię, ale rozwiej kornik czy kołatek? Oczywiście chodzi o moje wątpliwości co żre meble:) Dałaś mi do myślenia z tym fioletem, na szczęście niedługo mam okazję, żeby dom tonął w kwiatach:)
Pozdrawiam :)

MariaPar pisze...

Witaj Dorotko. Obstawiam kołatka. Kornik wsuwa "żywe" drzewo.
Pozdrawiam ciepło a wszystkim dziękuję za odwiedziny i miłe słowa.
Dzisiaj powróciła zima. Za oknem biało. Zaraz "odpalam brykę" i jadę po pęki wiosennych kwiatów:-)
Miłego weekendu Kochani

bastamb pisze...

Piękna namiastka wiosny u Ciebie, ja mam złe dni, chyba też pomyśle o wiośnie tak jak Ty, kwiaty działają cuda....pozdrawiam...

bozenas pisze...

Piękna komoda:)))sznyt czasu i "goście" tylko dodaje jej uroku:)))Ja też przywołuję wiosnę kwiatami w domu i chyba się trochę udało,bo przynajmniej nie ma śniegu:)pozdrawiam

kass pisze...

Mam podobną komode, może trochę mniej strojna, i tez podgryzioną:) a te goździki należą do moich ulubionych, pozdrawiam weekendowo:)

Renia pisze...

Śliczna komoda że też tak długo czekała:))))wiosnę trzeba będzie wabić na wszystkie sposoby:))Pozdrawiam

MałyRycerzMaurycy pisze...

Nie wszyscy lubią a ja bardzo - zapach goździków i frezji...

Komoda zaś wzbudza respekt - tym ile przeżyła - dobrze, że przyszła jej kolej i zamieszkała wśród wyjątkowych ludzi...

monique pisze...

I u mnie goździki ale różowe jasne i ciemniejsze :)) a komoda jest przepiękna !!! a myślałam , że tylko mój kredens ma tyle dziurek po kornikach :)) Pozdrowionka wiosenne :))

HANNAH pisze...

uwielbiam takie slady po robaczkach. A czym te slady zabezpieczasz, albo jak sprawdzić czy zwierzaki jeszcze są?

Yvette pisze...

Takie cacko w garażu :) dobrze że w końcu trafiło na salony :) kwiaty też bardzo lubię

tabu pisze...

i ja zaklinam i przywołuję wiosnę na wszelkie sposoby:) a domowa spiżarnia - cudo jakich mało..ale to już wiesz:) pozdrawiam niezwykle ciepło:)

MeaArt pisze...

Ślady po lokatorach? To przecież historia mebelka ;-) Piękna jest ta komoda! Pamiętam, że jako nastolatka nie lubiłam takich mebli, teraz mnie zachwycają!
Ja przyciągam wiosnę hiacyntami, jak przekwitną - biegnę i kupuję nowe doniczki :-)
Pozdrawiam!

B. pisze...

ojejciu ta komoda jest WSPANIALA!!!
usciski:-)

Ala D pisze...

:))) te wiekowe ślady użytkowania dodają jej tylko uroku. Jak zawsze ślicznie, pozdrawiam

Słonecznik pisze...

Komoda, kwiaty, pięknie u Ciebie. Pozdrawiam

PATI pisze...

Piekny mebelek i Ty cudna mama:)jak zawsze:)

Ola_83 pisze...

Ta komoda to jedna z piękniejszych jakie widziałam!!
pozdrawiam!

ystin pisze...

zgoździki to takie niedoceniane u nas kwiaty... zaszkodziły im zdecydowanie czasy PRL... ale chyba powoli sie tok zaciera- dziękuje, że mi o nich przypomniałaś... chyba sprawię sobie taki bukicik...
komoda oczywisćie piękna... i ta historia pozostawiaona... mmmm... to lubię!

ystin pisze...

cos mi chyba bloger szwankuje, bo mi wyswietlił , ze Twój wpis był publikowany 12 sek. temu... a tu juz tyle komentarzy???
a on sie okazuje z piątku jest... hm... niedobrze...

Sara pisze...

Pięknie żyjesz,ciekawie piszesz, a meble odnawiasz bardzo dokładnie, widać w nich Twoją pracę, wiedzę,
serce... Pozdrawiam i podziwiam... Sara