wtorek, 18 sierpnia 2009

Jest poczatek, jest koniec...

Nie udało się. Gapa dzisiaj się poddała.
Przepraszam, ze piszę...
Łatwiej wymówić smutek w eter...
Gdy wprowadzamy zwierzę pod swój dach,
cieszymy się. Nie myślimy wtedy o tym, ze
zyją one z reguły krócej od nas. Musimy
być przygotowani na ich odejście. Teoretycznie.
W realu jest tak samo strasznie cięzko.
Przepraszam, ze piszę...
Smutno dzisiaj w Zielonym kuferku.
Posted by Picasa

15 komentarzy:

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Tulę Cię z całego serca. Żegnałam już kilku ogonisatych przyjaciół więc rozumiem Twój ból... Ale Twoja Gapa jest szczęśliwa za Tęczowym Mostem i czeka tam na Was

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

A to tak ku pokrzepieniu wyczytane na psim forum. Niestety nie znam autora...
Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł: - Słyszałem, że
stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. - I co z tego - prychnął Diabeł- nawet
za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: - Więc stworzę
mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało
mu całe swoje serce. - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. - Dobrze - odparł dobry pies. - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. - Ale powiedz mi, czy człowiek nie
będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? - Właśnie o to chodzi. - Jak to? - zdumiał się pies. - Będzie cierpiał i będzie wiele
dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.

I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM

MariaPar pisze...

Dziękuję Jo-Hanah z całego serca ! Dzisiaj tego naprawdę potrzebowałam! Dziekuję !

alizee pisze...

Nie przepraszaj, pisz!!!! Te wszystkie stworzenia są częścią naszego życia, naszych domów.
Nie wyobrażamy sobie aby ich nie było, jednak niestety, żyją krócej niż tego chcielibyśmy. Smutne są te chwile rozstania.
Łączę się z Tobą w smutku i cierpieniu, tym mocniej, że sama mam takiego 16 latka, który ostatnio o mały włos nie opuściłby tego świata. Coś jednak sprawiło, że jeszcze jakiś czas zostanie z nami. I też niedawno o tym pisałam.
Pozdrawiam gorąco

Elle pisze...

Przykro mi....
Trzymaj się mocno!

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Cieszę się, że Ci się spodobała ta opowieść. Ja ją uwielbiam!
Ściskam serdecznie

blog niedzielny pisze...

zawsze jest przykro jak zwierzę odchodzi nie ważne czy duże czy małe zawsze jest smutno,ale smierć to nieodłącza część życia.Z czasem wszystko wróci do normy i znowu będzie Ci wesoło

joanna pisze...

Też jestem przy Tobie...
Pisz, pisz, pisz...
Opowieść Jo-hanah piękna :))

Pozdrawiam serdecznie :)

iStyle Magazine pisze...

hello! how are you?
sunny greeting from Bali island ^^


would you mind to follow my blog?

Nettika pisze...

Myślami jestem z Tobą , słowa żadne nie ukoją ale pomyśl , że tam ona jest zdrowa i radosna . Pozdrawiam cieplutko

ivon777 pisze...

Witaj... POpłakałm sie , bo rozumiem Cię i łącze sie w bólu. Na dodatek to , co napisała Jo-hanah z Wrzosowej Polany - tak mnie poruszyło. Wydaje sie, że nasz smutek i rozpacz- moga nie miec konca, a gdy uda nam sie spojrzec na to - przez pryzmat cytowanej opowieści- ból nasz i rozpacz nabiera inny wymiar . mam biszkoptowego labradora Arona. Jesst z nami dwa lata- wniosł do naszego domu ocean radości . Nie wyobrażam sobie, by nie było GO kiedys z nami. Ale wiem, ze ten dzień jest nieunikniony. Nie chce mieć innego psa. Ale pewnie kiedyś - to nastąpi. Myślę często o życiu , jak wiele jego aspektów nie zależy wcale od nas. Na wiele spraw nasz wpływ jest ograniczony . "Szczęśliwe chwile to motyle"
Ile motyli może złapac w zyciu człowiek? Wędrówka przez zycie - to sztuka łapania w siatke tych pięknych chwil. Przyznaje, że czesto w rozgoryczeniu myslę, że smutek jest ceną radości, że nic nie ma za darmo
Nie próbuję nawet Cię pocieszyć (..)
Przeczytałam cały Twój blog od początku- jesteś bardzo mądrą kobietą, z pewnością bedziesz potrafiła myśleć o tym we właściwy sposób , a mądrościa swą będziesz dzieliła się z bliskimi. Życze Ci spokoju na najbliższe dni- szczególnie.
Mój syn ostatnio bardzo cierpiał - bez końca zadawałam pytanie "czemu On? " Odpowiedź przyszła sama..po miesiacach zmagania sie z chorobą . Dzis wiem, że miało nas to nauczyc cierpliwosci i pokory , miało zbliżyć do siebie całą rodzinę.

Do tematu Czaczu- wrócę za jakiś czas. Dziś to jest nie na miejscu...
ivon 777 z misiolandii

MariaPar pisze...

Serdecznie wszystkim bardzo dziękuję za zrozumienie i ciepłe słowa. Minęło parę dni, wcale nie jest lżej. Pustka i bezbrzeżny smutek. Ktoś mógłby powiedzieć; to tylko pies... Nawet nie wie jak bardzo się myli. To kawał naszego zycia.

An-na pisze...

Ja się jeszcze dołączę ze słowami otuchy. Straszne to wszystko. Żyją tak krótko! Chciałam napisać "za krótko", ale sama już nie wiem...

Pozdrawiam serdecznie

martar pisze...

Ja rowniez dolacze sie ze slowami otuchy,,Niestety jest to bol ogromny,,kiedy tracimy pieska,,,Ja sama jakis czas temu ppozegnalam moja kochana psine ,,,bol byl jeszcze wiekszy bo ludzie,ktorzy zrobili nam krzywde,,wchodzac do domu i zabierajac poczucie bezpieczenstwa,,zabili nam kochanego Dropsa,,,do tej pory nie potrafie sie z tym pogodzic,,,tym bardziej wiem co czujesz..
Glowka do gory trzymaj sie cieplo
pozdrawiam

damurek pisze...

wiem co czujesz, moja Zuzia odeszła ponad rok temu ... jeszcze teraz serce żal ściska ... nie chciałam już innego pieska ... ciężko przeżywa się odejście przyjaciela ... błyskawiczna decyzja i zamieszkała z nami Fanta (odrzucona przez poprzedniego ,,właściciela,,) ... wszyscy ją od razu pokochali.
Żal i tęsknota jest ... ale nasi mali Przyjaciele są szczęśliwi u Św. Franciszka ...
Pozadrawiam cieplutko:)