wtorek, 6 października 2009

Jak dogodzić mężowi...


Co Duszyczki ? Rogate myśli chodzą po główce? Kłębią się kosmate...

Nic bardziej mylnego. Chodzi o rzecz mniej skomplikowaną, choć równie przyjemną.
Mianowicie o kiełbasę własnej wytwórni zamkniętej w słoiku .

2 kg wieprzowiny (może być dobre mielone)
1 kg wołowiny (jw)
0,5-1 kg boczku ( Ja daję wędzonego)
czosnek wg upodobań ( swojska kiełbaska lubi dużo)
majeranek ( nie "szkodować", czytaj nie żałować)
sól, pieprz
i to by było na tyle.

Dokładnie zmielić, wymieszać, włożyć do słoików i gotować co najmniej 2h.

Oj będzie Mężuś całował po rączętach strudzonych. A później wróćcie do tych pierwszych skojarzeń. Przyjemności.



7 komentarzy:

bestyjeczka pisze...

ooo niezły przepis, mój to wyjątkowy mięsożerca, pewnie się ucieszy :-)

ika pisze...

hi hi hi, fajny przepis i na jedno i na drugie ;) na pewno wypróbuję i to już niebawem...

Pchełka pisze...

ślinka cieknie...chyba spróbuję..pozdrawiam

Ita pisze...

Oj ,to przepis nie tylko dla męża ,ja też lubię słoikówkę . Moja połowa gdzieś znalazła źródełko i co jakiś czas przywozi zapaś . Dzięki za przepis na pewno wypróbuję.
Pozdrawiam .

An-na pisze...

Ja też mam ochotę wypróbować, bo bardzo lubię takie smaki,pamiętam je nie tylko z dzieciństwa, ale... ktoś mnie kiedyś jadem kiełbasianym nastraszył w takich wyrobach i trudno mi o tym zapomnieć. Czy to w ogóle możliwe, Mario? Czy te dwie godziny gotowania swoje robią? W końcu pasztetów nawet nie wekujemy, a nikt się ich nie boi...

Galeria Margo pisze...

Bardzo dziękuję za przepis :) koniecznie trzeba spróbować :)

Kasia pisze...

TAką konserwę trzeba zjeść tak w ciagu 2 tygodni do miesiaca. Jeżeli na drugi dzień znów przeprowadzisz pasteryzację ze 2 h i na tzreci dzień znów, to można to trzymać nawet 3 miesiące. Tzn jest bezpieczne. Nie chcę się wymadrzać. Wyczytałam to na www.wedlinydomowe.pl i sie stosuję.
Swoją drogą przy dzisiejszych wędlinach wolę takie domowe i wolę zginać od swjego jadu kiełbasianego niż codziennie cierpieć z powodu chemii zawartej w jedzeniu (ciągłe kłopoty z jelitami) ;-) Pozdrawiam.